Zbyt wiele podstawowych wad utrudnia zabawę w uderzanie klocków w Lego Piraci z Karaibów.

Czar. To nieuchwytna zaleta, ale deweloper Traveller's Tales ładuje swoje zestawy Lego tak wieloma rzeczami, że to tak, jakby wyciągać je z nieskończonego zapasu. Lego Piraci z Karaibów to kolejne zachwycające podejście do kinowego motywu i z pewnością rozśmieszy nawet najbardziej znudzonych graczy z jego uroczej wizualnej historii. Jednak jest to rzadka gra, która przetrwa tylko dzięki urokowi, a Lego Pirates niestety cierpi na odrobinę niechlujstwa w projektowaniu. Niespójne wskazówki wizualne zbyt często wysysają zabawę, zatrzymując przygodę, gdy zastanawiasz się, co dalej. Tymczasem niedokładne ustawianie platform i odradzanie się wrogów zamienia cichą radość w frustrującą pracę. Jednak radości płynące z tych gier są nadal silne. Fani serii oczekują mnóstwa klocków Lego do zebrania i dodatkowych gadżetów do odblokowania, a Lego Pirates nie zawodzi w tym względzie. Gra jest kolorowa jak wieża z klocków Lego, ale niestety nie jest dużo mocniejsza.

Przynajmniej jego serce jest we właściwym miejscu. Podobnie jak poprzednie gry, Lego Piraci z Karaibów to bezsłowna opowieść o (w większości) znanej rozrywce. W tym przypadku inspiracją są filmy Piraci z Karaibów, w tym ostatnia czwarta odsłona o podtytule „Na nieznanych wodach”. Jeśli nie jesteś zaznajomiony z filmami, od czasu do czasu możesz czuć się trochę zagubiony, ale gra wykonuje dobrą robotę, dając ci sedno. Ponadto to, co się dzieje, nie jest tak ważne, jak to, jak to się dzieje. Lego Pirates unika dialogów na rzecz uroczych detali, które z pewnością wywołają uśmiech. Kiedy dwie postacie przechodzą po planszy, wiszą przez chwilę w powietrzu, po czym nurkują do morza. Koń płynie łodzią po jeziorze, podczas gdy jego ludzki towarzysz odpoczywa. W obliczu wrogów, takich jak ekstrawagancki pirat Jack Sparrow, możesz upuścić skórkę od banana, aby się ześlizgnął, lub uderzyć ich w głowę butelką. Prawie każda scena ma jakąś głupią niespodziankę lub inną, a mrugnięcia i radosne skinienia głowy są najbardziej przekonującym powodem, aby dotrzeć do końca. To także dobra rzecz: pecetowa wersja Lego Pirates nie pozwala na pomijanie przerywników filmowych.

Ciągłe zapasy klocków Lego, które gromadzisz, gdy rozbijasz każdą cegłę w zasięgu wzroku, to kolejny powód, by dotrzeć do końca. Seria jest najlepsza, gdy te odłamki spadają na ciebie, gdy rozbijasz, składasz i rozbijasz ponownie. Po raz kolejny nie ma gry online: przeżywasz przygodę sam lub z przyjacielem w lokalnej grze kooperacyjnej. (Tak czy inaczej, musisz podłączyć kontroler, biorąc pod uwagę nieco kłopotliwe sterowanie klawiaturą.) Jednak na wielu poziomach ma nie tylko jedną sztuczną inteligencję lub kontrolowanego przez człowieka przyjaciela; raczej możesz mieć grupę pół tuzina lub nawet więcej, a możesz przełączać się między nimi, przytrzymując klawisz lub przycisk i wybierając postać z koła. Robisz to często, aby rozwiązać wiele zagadek Lego Pirates. Tylko niektóre postacie mogą naprawiać zepsute przedmioty, podczas gdy "dame" (jak gra nazywa je postaciami kobiecymi) są jedynymi, które mogą wykonać podwójny skok. Posiadanie wszystkich tych postaci do kontrolowania w dowolnym momencie to ciekawy pomysł, który zapewnia pewną różnorodność, ale w praktyce nie zawsze działa to dobrze. Po pierwsze, sztuczna inteligencja wciąż jest tak głupia jak pudełko Lego, a posiadanie całej kompanii błaznów podążających za tobą może być denerwujące. Na przykład możesz chcieć przejść serię wąskich półek, tylko po to, aby zostać zepchniętym przez trzech towarzyszy, prawdopodobnie w toksyczne bagno.

Wygląda na to, że Will Turner dobrze się bawi.Wygląda na to, że Will Turner dobrze się bawi.

Z drugiej strony musisz pamiętać, który członek drużyny ma jaką specjalną zdolność; nie zawsze jest to łatwe, jeśli chodzi o pomniejsze postacie w filmach. Ten problem staje się jeszcze bardziej frustrujący, gdy gra pozwala na samodzielne odkrywanie tych umiejętności. Na przykład tylko jeden członek twojej drużyny może być wystarczająco silny, aby pociągnąć za konkretny uchwyt, ale dowiadujesz się tego dopiero metodą prób i błędów lub ewentualnie po kilkuminutowej wędrówce i zastanawianiu się, co dalej. Tego typu wydarzenia zdarzają się zbyt często w Lego Piraci z Karaibów. Czasami kluczowe obiekty są identyfikowane, co wskazuje, że możesz z nimi wchodzić w interakcje. Innym razem przedmioty, których nie potrzebujesz lub których już używałeś, są podświetlone, ale ważne nie. A może ważna lokalizacja jest ujawniana dopiero wtedy, gdy przejmiesz kontrolę nad konkretną postacią. Te denerwujące niespójności sprawiają, że błąkasz się, wskakujesz do porzuconych kajaków i podnosisz kamienie, tylko po to, by znaleźć, że musisz tylko złapać się jakiejś nieokreślonej liny. Zajęty pierwszy plan może również przesłonić interaktywne obiekty, zwiększając zamieszanie. Tylko w połowie komunikując własne zasady, a następnie często je łamiąc, Lego Pirates wydaje się nieco niechlujny.

Inne drobiazgi jeszcze bardziej ciągną grę. Możesz chcieć rozwiązać zagadkę od ręki, ale niekończący się odradzający się wrogowie w końcu staną ci na drodze. Skakanie na lilii wznosi cię tak wysoko, że platforma, na której musisz wylądować, spada poniżej pola widzenia kamery, przez co lądowanie w trzech prostych skokach jest niepotrzebnie denerwujące. Jednak pomimo wszystkich frustracji są też sukcesy, które warto świętować. Rozdział, w którym wchodzisz do cylindrycznej klatki i przechodzisz przez wszystko na swojej drodze, jest świetną zabawą, szczególnie w grze kooperacyjnej. Walka z bossem na gigantycznym kole jest równie przyjemna, co dodatkowo podkreślają wspaniałe palmy w tle pędzące przed twoim widokiem. Ta scena jest doskonałym przykładem wspaniałego wyglądu Lego Pirates, kontrastującego jego blokowe i łamliwe postacie z bujnym, na wpół realistycznym otoczeniem. Ta technika jest szczególnie dobrze wykorzystywana w końcowej przygodzie, w której można dostrzec ulice Londynu z zawrotnych wysokości. Niektóre sceny przełamują tę wizualną formę, przedstawiając retrospekcje 2D z odrobiną stylu papierowego rzemiosła. Te też wyglądają absolutnie fantastycznie.

Jeśli cała sprawa znęcania się nie wyjdzie, pan Gibbs zawsze może wycofać się z gry na linie.Jeśli cała sprawa znęcania się nie wyjdzie, pan Gibbs zawsze może wycofać się z gry na linie.

Nawet Lego: Piraci z Karaibów w centralnym świecie marnuje swoje zachwyty niepotrzebną irytacją. Mianowicie: odkrywasz tam cudowne urządzenie, które pozwala zamienić dzień w noc i odwrotnie. Ale takie radości są przyćmione, gdy chcesz odblokować nową postać, aby grać za darmo. Widzisz, nie robisz tego z menu, ale zamiast tego musisz wędrować po okolicy i spodziewać się, że natkniesz się na postacie, których jeszcze nie kupiłeś. (Drobny kluczowy komunikat, który znika, gdy wyjdą poza ich zasięg, jeszcze bardziej komplikuje proces.) I tak jest w Lego Pirates, co w jednej chwili jest wielką przyjemnością, a w następnej wielką irytacją. To wejście może mieć ducha pirata na kołkowych nogach, ale jest też tak samo kulejące.

Jak pobrać Lego Piraci z Karaibów: Recenzja gry wideo

TOP. jeden
LEGO Marvel Superheroes: Avengers ponownie zmontowane
LEGO Marvel Superheroes: Avengers ponownie zmontowane
Amazon Prime Video (wideo na żądanie); Rob Silvestri (reżyser) - Dan Buckley (producent)
Udostępnij to